Boże ja już naprawdę nie daję kompletnie rady z tym wszystkim. Jestem na skraju wytrzymałości. Nie mogę normalnie funkcjonować. Nie mam już siły. Zwłaszcza w sytuacji, w której się obecnie znalazłam. Nie rozumiem tego. Nie wiem co się w ogóle dzieje. Jestem zdezorientowana, zagubiona, zrezygnowana, zniechęcona, zmęczona, zasmucona, bardzo głęboko i mocno poraniona, rozdrażniona, poirytowana, pełna lęku, strachu, wątpliwości. Boże przecież nie tak miało być... Nie tak to wszystko miało wyglądać... Wielokrotnie w trakcie modlitw lub po nich słyszałam Jezusa lub Ducha Świętego. Teraz mogę powiedzieć PODOBNO JEZUSA I PODOBNO DUCHA ŚWIĘTEGO, bo ja już tego taka pewna nie jestem. Zupełnie co innego słyszałam. A zupełnie co innego się dzieje. Więc już nic nie wiem. To co słyszałam wielokrotnie było bardzooo trudne dla mnie. Momentami nawet przerażające, ale jednocześnie pełne nadziei i sensu. Czułam się bezpieczna i zaopiekowana, że Ty mnie przez to wszystko poprowadzisz. A teraz utraciłam to poczucie bezpieczeństwa, stabilizacji. Tego, że Ty Jesteś i się mną opiekujesz, że mnie prowadzisz. Czuję, że błądzę. Czuję się nierozumiana, oszukana tylko nie wiem przez kogo tak naprawdę. I samotna. O co w tym wszystkim chodzi? Czuję, że moje modlitwy trafiają gdzieś w jakąś próżnię, a nie do Ciebie. Póki co więcej jest pytań niż odpowiedzi. Przeraża mnie to co się teraz dzieje. Bo moje życie już któryś raz z kolei wywróciło się do góry nogami. I wszystko stoi na głowie. Nie wiem już co jest co, kto jest kim. Komu ufać i wierzyć, a komu nie. Czuję się "okradziona" ze wszystkiego co miałam. Z radości, nadziei, spokoju, miłości itd.itp. Zaczęłam jakiś czas temu oswajać się z tym co słyszałam, akceptować to i przyjmować. Zaczęłam myśleć i planować jak poukładać swoje życie zgodnie z tym co słyszałam jako odpowiedzi od Jezusa oraz Ducha Świętego. I nagle przyszedł moment zrobienia badań. Najpierw olbrzymi stres. A później szok i niedowierzanie, że zupełnie co innego się okazało niż słyszałam. Od bardzo dawna nie ufam już samej sobie co jest skutkiem zadawania się z niewłaściwymi i toksycznymi ludźmi (8 lat związku z Narcyzem i 7 lat z przyjaciółką psychopatką), ale teraz nie ufam już nikomu co wiele rzeczy utrudnia. Nie wiem jak się dalej ruszyć. Po prostu się załamałam. Ktoś się mną ewidentnie bawi i moimi uczuciami, wprowadza chaos, zamęt i zamieszanie, gra ze mną w jakąś chorą grę, której zasad nie znam. Bo nie ja je ustalałam. Wiem, że to nie Ty to robisz. Ale to jest okrutne co się dzieje. Mam taki mętlik w głowie. Zwykła codzienność mnie przerasta. Boże nie czuję Ciebie w ogóle. Nie czuję Twojej Obecności. Nie widzę Twojego działania. Myślałam, że poznałam Twoją wolę dla mnie i mojego życia przez odpowiedzi, które do mnie przychodziły. I tak też mówiłam ludziom, gdy rozmawialiśmy na ten temat. Nie dość, że ja zostałam oszukana, to jeszcze nieświadomie okłamywałam ludzi i źle się z tym teraz czuję. Jeśli to co słyszałam przez tyle czasu jest diabelskim kłamstwem, to jaka w takim razie jest prawda w tym wszystkim? Boże czego Ty chcesz? Jaka jest Twoja wola w tym? Co mam czynić? I dlaczego na ten chaos pozwalasz? Jestem strasznie skołowana i rozczarowana. Zaczęłam bardzo powoli "przemeblowanie" swojego życia zgodnie z tym co słyszałam. Potrzebowałam miesięcy, żeby jakoś to zaakceptować. Kiedy wreszcie mi się to udało nagle okazało się, że nic takiego nie ma co słyszałam. Poczułam się, jakbym sobie stała na środku zamarzniętego jeziora, a lód się pode mną zawalił. I jakbym zaczęła wpadać do wody i się topić. Zastanawiam się co to w ogóle było z tym co słyszałam i po co to było. To mi nie daje spokoju. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że na tym cierpi moja relacja z Tobą, z Jezusem i z Duchem Świętym. Boże Ojcze błagam Cię odpowiedz na moje pytania. Odpowiedz na moją modlitwę. Wyjaśnij mi to wszystko. Pozwól zrozumieć... Pokaż mi prawdę od Ciebie w tym wszystkim. Rozjaśnij mi w głowie i sercu. Zabierz wątpliwości. Pokaż mi, że Jesteś w tym ze mną, że mnie prowadzisz, że Ty nad tym panujesz. Objaw mi Swą wolę i pokaż co mam czynić. Bo nie umiem się w tym odnaleźć. Bardzo cierpię i wołam do Ciebie z miejsca rozpaczy, bezsilności, chaosu w moim życiu. Boże proszę przyjdź i pomóż mi. Bo tego jest dla mnie za dużo. Pokaż mi cokolwiek od Ciebie. Odezwij się do mnie Ojcze błagam. W Imieniu Jezusa. Amen.