Kochany Kościele! Jestem kompletnie załamana, zrozpaczona, rozbita i bezsilna, ponieważ wczoraj Bóg pokazał mi w bardzo mocny sposób bardzo trudną rzecz z przeszłości, z którą myślałam, że sobie już poradziłam. A jednak nie... Narodziłam się na nowo w 2016r. Na początku mojej drogi w moim życiu pojawiła się pewna bardzo nieodpowiedzialna osoba, którą uważałam za siostrę w Panu. Nie miałam kompletnie nikogo, oprócz niej z kim mogłabym rozmawiać o Bogu, Biblii, kościele. Moja sytuacja była bardzo trudna i skomplikowana... Ta osoba zrobiła dla mnie dużo dobrego i jestem jej i Bogu za to wdzięczna. Ale wyrządziła mi też przeogromną krzywdę na długie lata. Z racji swoich poglądów doktrynalnych i ugruntowania mocnego w nich oraz przebywania w otoczeniu ludzi, którzy tak samo myśleli, Wpoiła mi przeogromny lęk, strach, niepokój, wątpliwości, brak zaufania i wiary do kościołów charyzmatycznych, np. Zielonoświątkowych, modlitw z nakładaniem rąk, modlitw językami, uzdrawiania, uwalniania i tego typu ludzi i rzeczy. Strasznie mi przykro i trudno to pisać w ogóle... Bardzo dużo mnie to kosztuje. Gdyby ta osoba powiedziała "To moja opinia" albo "Tak jest według mnie" albo "Ja tak uważam" wtedy nie byłoby żadnego problemu. Ale niestety tego nie zrobiła. Okłamała mnie w dodatku powołując się na Biblię, że ogólnie tak jest. Nie, że to tylko jej zdanie. Ale wszystkich i że to prawda. Bóg pokazał mi, że to było kłamstwo i zerwałam z tą osobą kilka lat temu całkowicie kontakt. Jednak to wszystko we mnie siedzi nadal bardzo głęboko. Dopiero wtedy zaczynałam poznawać Jezusa i Boga oraz Biblię. Więc niestety uwierzyłam tej osobie. Zaufałam jej. Poskutkowało to tym, że bałam się nawet przechodzić obok kościoła zielonoświątkowego w moim mieście. Bałam się "takich ludzi". Kilka lat mi zajęło przełamanie się i przekroczenie progu takiego kościoła, wejście tam na nabożeństwo. Czułam się strasznie dziwnie. Żałuję niesamowicie, że zaufałam tej osobie. Świadomie już nie ma we mnie tego lęku. Ale niestety wczoraj zrozumiałam, że jest dużo głębiej, bo podświadomie. Dla mnie to bardzo traumatyczne doświadczenie i chce mi się płakać na samą myśl o nim. Od jakiegoś czasu czuję, że Bóg powołuje mnie właśnie do takiego kościoła. Ale czułam ogromny opór. Zmagam się też z diabelskimi atakami za każdym razem, gdy tylko chcę iść do tego typu kościoła na nabożeństwo. Myślałam, że to już jest dawno za mną. Niestety się pomyliłam. Strasznie mi ciężko, bo zrozumiałam, że tak naprawdę odrzucam i zasmucam Ducha Świętego. Nie mogę sobie z tym poradzić. Błagam o modlitwę w tym wszystkim. O uwolnienie i uzdrowienie tej traumy, odcięcie wszelkich złych wpływów i wzorców, przebaczenie tej osobie i sobie samej. Bo bardzo się obwiniam, że jej zaufałam. O pocieszenie dla mnie, Boże prowadzenie i ochronę. O prawdziwe poznanie Ducha Świętego Takiego Jakim On Jest Naprawdę. O otwarcie na Ducha Świętego. Aby Bóg mi wskazał kościół dla mnie
Anonim
17.09.2023